środa, 10 czerwca 2020


T. M. Frazier
“ PREPPY. Życie i śmierć Samuela Clearwatera część 3”


Finałowy tom historii Preppy’ego i Dre!

Samuel Clearwater nigdy nie sądził, że będzie marzył o “żyli długo i szczęśliwie”. Miejsce Dre jest przy jego boku, a każdego, kto twierdzi inaczej, czeka najsurowsza kara.

Gdy się poznali, Dre była dla niego piękną nieznajomą potrzebującą pomocy i wsparcia. Teraz stała się kimś znacznie więcej - rodziną, o którą będzie walczył do utraty tchu.

Mężczyzna w muszce jest zdeterminowany bardziej niż kiedykolwiek. Musi ocalić swoich najbliższych. Pragnie zemsty i nie zamierza odpuścić.

“Czasami w człowieku tkwi zło, które kryje się gdzieś głęboko w duszy i zmusza go do robienia podłych rzeczy, a to wszystko przez demony szepczące mu do ucha.
Zło może być subiektywne. A przynajmniej tego się nauczyłam, gdy byłam z Preppym.
Nie wszystkie złe uczynki są sobie równe. Nie wszyscy ludzie, którzy mają w sobie te demony, je wypuszczają. Są ludzie tacy jak Preppy, Bear i King, którzy postanowili jakoś ukierunkować tę potrzebę, podzielili ją na części i korzystają z nich tylko wtedy, gdy tego potrzebują.”

Nie myślcie sobie, że trzecia część i tym samym zakończenie historii Preppy’ego i Dre jest słodka i bezproblemowa. Nic bardziej mylnego. W tym tomie mamy również wiele zwrotów akcji, które przyprawiają o szybsze bicie serca nie tylko z podekscytowania, ale także i ze strachu. Szczerze mówiąc, jestem niepocieszona, że to już koniec. Gdyby było więcej książek o Preppym, to bym czytała dalej i chyba nigdy nie miałabym tego dość. Autorka zdecydowanie przez cały czas trzyma poziom i nie pozwala nam nawet na chwilę się nudzić. Kiedy wszystko wydaje się być już dobrze, to za chwilę coś się dzieje. Preppy i Dre są w sobie zakochani, szykują się do ślubu, adoptowali dziecko, mają przy sobie przyjaciół i mają wszystko, czego potrzebowali. Zdawać by się mogło, że teraz będą wiedli sielankowe życie, ale niestety przeszłość daje o sobie znać w najmniej spodziewanym momencie. Czy Preppy i Dre wyjdą z tego cało? Czy jest im pisany happy end pomimo tylu przeżyć?

Nie będę się rozpisywała w tej recenzji nie wiadomo jak, bo przy poprzednich częściach już praktycznie wyraziłam swoje zdanie co do tej serii i bym się tylko powtarzała. Powiem jedynie, że te książki są fenomenalne, pełne emocji, które się czuje całym sobą. Bohaterzy nie mają lekko w życiu, muszą się zmagać z demonami przeszłości, własnymi problemami, uczą się ufać na nowo. Zdecydowanie T. M. Frazier zrobiła kawał dobrej roboty, pisząc i wydając serię King. Zabrała nas w niezapomnianą przygodę i sprawiła, że jest to jedna z moich ukochanych serii, do której kiedyś na pewno powrócę. Jej warsztat pisarski jest genialny i z książki na książkę coraz lepszy. Także pozostaje mi czekać na kolejne propozycje autorki, które na pewno przeczytam :)

Reasumując “PREPPY. Życie i śmierć Samuela Clearwatera część 3” to pozycja obowiązkowa do przeczytania, żeby poznać zakończenie historii Dre i Preppy’ego. Ja się przy tych książkach świetnie bawiłam i przeżywałam razem z bohaterami wszystko to, co zostało zawarte na kartkach papieru :)
Szczerze i gorąco polecam!

Kasia

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

Wydawnictwo Kobiece


wtorek, 9 czerwca 2020


Sarah Brianne - „Nero”
Seria: Made Man #1
[Patronat medialny]


Nero ma władzę.
Dla Nero, króla Legacy Prep, Elle jest tylko zadaniem do wykonania – jego przepustką do mafijnych szeregów i szansą na zdobycie uznania w oczach własnego ojca. Chłopak nigdy nie znał takiej dziewczyny jak ona. Jedyne panny, które kiedykolwiek zaprzątały jego myśli, to te, które wskakiwały mu do łóżka. I to wtedy, kiedy mówił im, że mają to zrobić.
Elle się boi.
Dla Elle Nero był tylko ciekawym zjawiskiem, które lubiła podziwiać z daleka. Obserwowała go jak film, na którego oglądanie nie miała czasu. Jej codzienna rzeczywistość była walką o przetrwanie na szkolnych korytarzach i zapewnienie ochrony najbliższej przyjaciółce, Chloe.
Zły czas, złe miejsce.
Kiedy Elle przez przypadek staje się świadkiem porachunków mafijnych, drogi jej i Nero w końcu się przecinają. Chłopak musi się dowiedzieć, co dokładnie widziała tamtego wieczoru. I lepiej, żeby dziewczyna powiedziała to, co on chce usłyszeć, bo w przeciwnym razie może nie doczekać swoich kolejnych urodzin.

Brzuch Elle wypełniły motyle. Pozostało jej tylko zamknąć oczy, kiedy poczuła wargi Nero na swoich. Chłopak był bardzo delikatny. Nie zmuszał jej do niczego. Krótki był idealnym określeniem tego pocałunku, ponieważ trwał tylko chwilę – Nero tylko przez chwilę musnął jej wargi swoimi i to wszystko.
Elle otworzyła oczy, ale nadal czuła motyle. Nero wyglądał na bardziej wygłodniałego niż wcześniej, jednak się cofnął. Elle wiedziała, że powinna stamtąd wyjść, zanim wilk zmieni zdanie. Bez słowa i bezszelestnie przesunęła się w strone drzwi, nie podnosząc głowy.”

Czy Elle odkryje, jaki jest powód zainteresowania jej osobą przez Nero?
Jakie poniesie konsekwencje tego, co odkryje?
Jakie tajemnice skrywa Nero?

- Łatwo zrozumieć, o co mi chodzi, Elle. Chodzi mi o to, że nie masz problemu z tym, żeby dziękować komuś innemu. Chodzi mi o to, że nie podoba mi się, jak przytulasz kogoś innego. Ani razu nie zrobiłaś dla mnie tych rzeczy bez proszenia cię o to albo dlatego, że ty tego chciałaś, a nie dlatego, że ja tego chciałem.
Elle przesłuchiwała się każdemu jego słowu. Nie wpadła na to, że mógłby być zły na nią, a tym bardziej o coś takiego.”

Sarah Brianne wkracza na polski rynek wydawniczy mafijną serią Made Man, jako pierwszy tom trafia w nasze ręce historia Elle i Nero. Nie będę ukrywała, że w momencie, gdy zobaczyłam w zapowiedziach tę okładkę, po czym opis, wiedziałam, że muszę ją mieć. Mocno zachęcona zdaniem „Najbardziej wyczekiwana seria mafijna w Polsce”, czekałam na nią z ogromną niecierpliwością, później niestety podupadłam na zdrowu, przez co czytanie książek na pewien czas poszło po prostu w odstawkę, ale teraz szybciutko nadrabiam zaległości i tak, w ten oto sposób z ogromnym zapałem wzięłam się za czytanie „Nero”. Początkowo przez pierwsze dwa – trzy rozdziały pomyślałam „kurde, nad czym ten zachwyt?”, ale im dalej zagłębiałam się w tę historię, tym było coraz lepiej! I teraz śmiało powiem Wam, ja pierdziele, co to za książka!! Autorka stopniowo rozkręca fabułę i akcję przez co, z każdą kolejną stroną chłonie się ją coraz bardziej, doskonale wie, jak zaciekawić czytelnika, aby chciał, jak najszybciej skończyć czytaną historię. Tej opowieści się nie czyta, ją się dosłownie połyka.

Bohaterowie są genialnie wykreowani, każdy z nich ma w sobie coś, co czytelnik w nim pokocha. Nie będę ukrywała, że mam nadzieję, że każdy z nich doczeka się swojej historii. Ja jednak nie będę dziś opowiadała o wszystkich, skupię się jedynie na dwójce głównych bohaterów, czyli Nero i Elle. Elle było mi z jednej strony potwornie szkoda, z drugiej podziwiałam ją. Było mi żal jej i jej przyjaciółki Chloe, obie były nękane w szkole, uważane za gorsze, pomiatane, jak nic niewarte rzeczy i bite. Podziwiałam ją natomiast za to, że zawsze na pierwszym miejscu stawiała dobro przyjaciółki ponad swoje i naprawdę dzielnie znosiła to, co zgotowały jej te potwory. Nero natomiast to złoty chłopak. Bardzo podobało mi się to, jak wymierzał sprawiedliwość i tu nareszcie mamy faceta z jajami, a nie ciepłą kluchę.

Nero” to historia mroczna, momentami brutalna i bez wątpienia wciągająca. Mnie ona porwała w swoje szpony, na dobrych kilka godzin, przez co rodzina nie doczekała się nawet obiadu. Po tej rewelacyjnej historii nie pozostało mi nic innego jak oczekiwać na to, aby poznać losy kolejnego z chłopaków, czyli Vincenta, którego opowieść, już niebawem trafi w nasze ręce. Was już dziś zachęcam do sięgnięcia i poznania Nero i Elle, gwarantuję, że pokochacie ich tak jak i ja.

Gorąco polecam!

Paula

Za możliwość przeczytania książki i objęcia patronatem dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe.

poniedziałek, 8 czerwca 2020



T. M. Frazier
“PREPPY. Życie i śmierć Samuela Clearwatera część 2”


Bardzo dawno temu, kiedy byłem jeszcze małym chudym szczylem, którego dręczyciel bił na szkolnym podwórku, poznałem kogoś, kto chronił mnie, gdy nikt inny nie chciał tego zrobić. Tamtego dnia stworzyliśmy plan, który zakładał, że kiedyś zostaniemy własnymi szefami. To, że byliśmy wtedy dziećmi, nie miało znaczenia, bo mówiliśmy na serio. Tak samo jak w tej chwili mówię, kurwa, na serio.
I dlatego gdy stanąłem oko w oko ze żniwiarzem, naplułem mu w twarz.
Bo nazywam się Samuel Clearwater i od nikogo nie przyjmuję rozkazów.
Nawet od śmierci.”

Mężczyzna w muszce powraca i… dopiero się rozkręca!

Preppy wyrwał się z rąk śmierci, ale nie jest już tym samym człowiekiem. Pogrążony w traumie wciąż pamięta o Dre, której zranił nie tylko serc, lecz także duszę.

Dre wreszcie stanęła na nogi. Skończyła szkołę, wyszła z nałogu i jest na prostej drodze do normalnego, nudnego życia. Musi zamknąć jeszcze jeden rozdział z przeszłości i pożegnać się z Preppym.

Wtedy odkrywa, że mężczyzna, który nią zawładnął, nadal żyje. I tym razem to on bardzo potrzebuje pomocy.

“Co się, kurwa, z tobą stało, Preppy?

Wiedziałam, po prostu wiedziałam, że Preppy’ego licho nie weźmie, nie tej osoby, nie było nawet takiej opcji. Już w Soulless mieliśmy zapowiedź tego, że ta cholera Preppy będzie żył, bo bez niego cała seria straciłaby urok.
Jak dla mnie ta część jest jeszcze bardziej emocjonująca niż pierwsza. Ja nie wiem, czy to przez hormony w niektórych momentach płakałam, czy naprawdę te sytuacje były takie wzruszające, jednak stawiam na to drugie. Nie odbiegając od tematu, to mamy tu nadal przedstawioną historię Dre i Preppy’ego, która tym razem jest bardziej mocniejsza. Mężczyzna ledwo uszedł z życiem i po tragicznych wydarzeniach powoli dochodzi do siebie, aczkolwiek to nie jest takie proste, bo dochodzą jeszcze koszmary, które nie pozwalają mu normalnie żyć. Nie było go kilka lat i wiele rzeczy się pozmieniało, a przede wszystkim on stał się inny. Ukrywa przed przyjaciółmi swój ból, cierpienie i próbuje na każdym kroku żartować, ale w głębi serca to wrak człowieka. Dre po odwyku ukończyła szkołę i próbuje ułożyć sobie jakoś życie. Wraca do Logan’s Beach, żeby zamknąć ostatecznie pewien rozdział w swoim życiu. Jest zaskoczona, że Preppy żyje, bo nie tego się spodziewała, wracając do miejsca, w którym zostawiła swoje serce. Teraz to ona będzie próbowała uratować Preppy’ego, ale czy to jej się uda? Tego dowiecie się, sięgając po tę pozycję, ale od razu zaznaczę, że naprawdę warto, bo ja te książki kocham całym sercem i zdecydowanie to serce oddaję Preppy’emu.

Autorka cały czas trzyma poziom i w świetny sposób poprowadziła dalszą fabułę. Byłam bardzo ciekawa, jak będzie wyglądało życie Preppy’ego po tych traumatycznych przeżyciach. Czy się z tego podniesie, czy stanie się samolubny i odepchnie od siebie najbliższe osoby, które go kochają i, które oddałyby za niego własne życie. Podobało mi się też wątek Dre, bo dziewczyna była zdeterminowana, nie poddała się nałogowi, tylko z niego wyszła, stąpała twardo po ziemi i była zdeterminowaną bohaterką, chociaż w swoim sercu nosiła okropne rany, które się nigdy nie zabliźnią, a jedna w szczególności. W tej pozycji pojawi się trochę humoru, bo u Preppy’ego to normalne, ta postać jest tak pozytywna i gdyby nie on ta seria nie byłaby aż taka fajna. Uważam, że jego postać dodaje całego uroku i rozjaśnia wszystkie najciemniejsze chmury. Pewnie zauważycie, że skupiam się bardzo na Preppym, ale akurat jego osoba mnie zachwyciła i czułam z nim bliską więź. Przemówił do mnie i naprawdę go rozumiałam. Oczywiście nie zabraknie tu bohaterów z poprzedniej części Kinga, Bear’a, Ray czy Thii, ale także pojawią się całkiem nowe postacie :)

Po raz kolejny książkę przeczytałam w jeden dzień, bo to tak niesamowita historia, że nie potrafiłam jej odłożyć na bok. Zakończyła się cliffhangerem, aż miałam ciary na całym ciele. Jednak dobrze, że mam u siebie wszystkie trzy tomy, które już przeczytałam i znam zakończenie, ale ostatniego tomu będzie osobna recenzja :)

Reasumując “PREPPY. Życie i śmierć Samuela Clearwatera część 2” to pozycja, od której nie będziecie się mogli oderwać, za to będziecie razem z bohaterami przeżywali ich wzloty i upadki, będziecie się z nimi razem śmiać i płakać, będziecie im współczuć i dopingować. Ja z całego serduszka polecam Wam tę książkę, jak i całą serię, bo jest naprawdę cudowna i chwyta za serce.

Kasia

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

Wydawnictwo Kobiece

sobota, 6 czerwca 2020


Agnieszka Siepielska - „Antonio”
Seria: Synowie zemsty #2
[Patronat medialny]


Alyssa Scott nie może się pozbierać po poniżeniu, jakie zafundował jej narzeczony, i to przed ołtarzem! On sobie teraz beztrosko żyje, kiedy ona nie potrafi poskładać złamanego serca. W akcie szaleństwa lub rozpaczy, sama nie wie, kiedy na światłach dostrzega swojego eks w samochodzie, rusza za nim.
Trafia do podejrzanej dzielnicy, ale to nie cofa jej przed pragnieniem dokonania zemsty. Gdy tylko widzi samochód Camerona, nie waha się ani chwili. Jednak okazuje się, że auto, które właśnie zdewastowała, nie należało do jej narzeczonego… ale do gangstera Antonio Valentiego.
W ten sposób Alyssa zaciągnęła dług. I to u samego mafiosa. Ale jeżeli ten myśli, że łatwo odzyska to, co stracił, to bardzo się myli.

Do tej pory rzeczywiście musiał pokazywać łagodne oblicze. Facet, w którego teraz się zmienił, to potwór bez uczuć, bez jakichkolwiek oznak człowieczeństwa.
Nie mogę na to patrzeć, nie mogę. To zabije resztkę mnie. Zerkam na mężczyzn w garniturach: młodszy przygląda mi się z cwanym uśmiechem, jakby mój strach dodawał mu energii.
Dopiero teraz zdaję sobie sprawę z tego, że mój oddech się rwie i jest chrapliwy. Do tego mam wrażenie, jakby moja klatka piersiowa zaraz miała się otworzyć, a serce bije jak szalone.”

Czy Alyssa spłaci swój dług?
Jakim człowiekiem jest Antonio?
Jaką traumę przeszła w przeszłości Alyssa?

Kiedy tylko zamykam oczy, pod powiekami natychmiast pojawia się mordercze spojrzenie Antonio. Spaczona część mnie, ukształtowana przez traumę z przeszłości, jest po części zafascynowana tym facetem, jakby za wszelką cenę chciała odkryć, co znajduje się za całą tą otoczką. Natomiast ta część mojej osobowości, którą przez lata na nowo w sobie budowałam, nie dba o to, co się stanie, jak zawsze zresztą.
Ostatecznie daję sobie spokój z analizami, zmieniam tok myślenia i staram się odtwarzać w głowie cokolwiek, byle nie było związane z tym człowiekiem (…).”

Agnieszka Siepielska zdobyła moje serce swoją debiutancką powieścią, czyli pierwszym tomem Synów Zemsty - „Rhysem”, od tamtej pory z ogromną przyjemnością zagłębiam się w kolejne jej powieści, tym razem przyszedł czas na drugi tom, czyli „Antonia”. Jego postać intrygowała mnie już od pierwszego tomu i bardzo chciałam go bliżej poznać, dlatego, gdy tylko dojechała do mnie jego historia, od razu z ogromnym zapałem zabrałam się za czytanie i wiecie co? Ta opowieść wciągnęła mnie do tego stopnia, że nie byłam w stanie odłożyć jej ani na chwilę, dopóki nie dobrnęłam do ostatniej strony. Każda kolejna książka autorki jest coraz lepiej napisana i coraz bardziej wciąga czytelnika. Agnieszka doskonale wie, jak poprowadzić fabułę, abyśmy nie byli w stanie przerwać czytania nawet na chwilę. Chłonie się tę powieść kartka po kartce, dopóki nie zobaczycie zakończenia, za które nie będę ukrywała, miałam ochotę nakopać Agnieszce do czterech liter, bo jak to tak można urwać historię i uprzedzam Cię kochana, nie odpuszczę, dopóki nie zobaczę kontynuacji!!!! :D

Bohaterowie są znakomicie wykreowani, bardzo fajnie, że pojawiają się też bohaterowie z poprzednich tomów, a przede wszystkim moja ukochana zboczona babuszka Helen i jej helifeminizm, z którego po prostu popłakałam się ze śmiechu. Nadaje ona charakteru całej tej książce i niejednokrotnie spowodowała, że policzki bolały mnie od szerokiego uśmiechu, jest po prostu nie do podrobienia! Ale przejdźmy do głównych bohaterów, których po prostu kocham!! Antonio o mamo, będę do niego wzdychała całymi dniami i nocami, popieprzony, brutalny i tajemniczy, ale to dodaje mu jeszcze więcej męskości, a przy jego włoskich wyznaniach mi samej serce biło z ogromną prędkością, momentami miałam wrażenie, że zaraz mi wyskoczy z piersi. Alyssa to kobieta twardo stąpająca po ziemi, jednak miała też swoje chwile słabości, ale wiecie co? Wcale jej się nie dziwię, po tak ogromnej traumie, jaką przeszła w dzieciństwie, to jest mi jej naprawdę żal i wiem, że większość osób, będąca na jej miejscu po czymś takim raczej by się nie podniosła. Właściwie oboje bohaterów skrywa swoją tajemniczą i popapraną przeszłość, ale jaką? O tym musicie przekonać się sami. :)

Na tym zakończę moją recenzję. Agnieszka Siepielska po raz kolejny zabiera nas do świata mafii, która rządzi się swoimi prawami. Dajcie się porwać tej brutalnej, mrocznej, ale i pięknej historii i poznajcie, jakie tajemnice skrywają bohaterowie. Ja jestem tą opowieścią zachwycona i jeszcze na pewno kilkukrotnie do niej powrócę, a teraz nie pozostaje mi nic innego, jak tylko czekać na kolejne tomy, które mam nadzieję, już niebawem zagoszczą na naszych półkach. A jeżeli ktokolwiek z Was, ma jakiekolwiek wątpliwości czy warto sięgnąć po tę historię, to nie możecie się dłużej zastanawiać, tylko już teraz koniecznie sięgnijcie po swoje egzemplarze. Gwarantuję Wam, że pokochacie tę serię, tak samo jak i ja!

Gorąco polecam!!

Paula

Za możlwiość przeczytania książki i objęcia patronatem dziękujemy autorce Agnieszce Siepielskiej oraz Wydawnictwu NieZwykłe.



T. M. Frazier
“PREPPY. Życie i śmierć Samuela Clearwatera część 1”


“Nie ma takiej rzeczy, której bym dla nich nie zrobił.
Zabiłbym każdego.
Gdyby to było tylko takie cholernie proste.”

Samuel Clearwater najbardziej w swoim życiu ceni oddanych przyjaciół, pyszne naleśniki, dobre awantury i ostry seks. Kiedy King trafia do więzienia, Preppy postanawia zaopiekować się Max, jego córką.

Andrea to zagubiona dziewczyna, gotowa zrobić wszystko za kolejną dawkę heroiny. Gdy jest już u kresu wytrzymałości, spotyka mężczyznę w muszce, który tak jak ona zdążył poznać ciemne strony życia.

Ta znajomość nada nowy tor ich życiu i … śmierci. Dla większości śmierć oznacza koniec. Dla Dre i Preppy’ego okaże się dopiero początkiem.

“W filmach koniec życia człowieka pokazuje się w zwolnionym tempie: każdy ułamek sekundy jest rozciągnięty, ma się wrażenie, że jego ostatni oddech trwa godzinami, a przed oczami przelatują mu najlepsze chwile jego życia, gdy w tle leci jakaś melodia rodem z Titanica.
To wszystko gówno prawda.
Śmierć jest szybka.
Zbyt, kurwa, szybka.”

Od czego by tu zacząć? Może od tego, że książki T. M. Frazier po prostu uwielbiam. Jednak nie, to za mało powiedziane, ja normalnie ubóstwiam. Każdą część z serii King, czytałam z zapartym tchem i w tym przypadku było identycznie. Bardzo długo czekałam na opowieść Preppy’ego i się w końcu doczekałam. Autorka poświęciła jego historii, aż trzy tomy, z czego bardzo się cieszę. Akurat tego bohatera polubiłam najbardziej z całego cyklu. Byłam niemal pewna na sto procent, że jego historia będzie najbardziej pokręcona i się nie myliłam. Frazier po raz kolejny nie zawodzi i podaje na tacy coś, co wkręca już na samym starcie i nieźle trzepie ludzki umysł. 
Jak wiadomo, Preppy jako bohater drugoplanowy przewijał się w poprzednich tomach i mieliśmy okazję go nieco poznać, ale teraz, kiedy pisarka poświęciła i jemu własną opowieść możemy go poznać znacznie bliżej. Samuel nie miał łatwego życia w przeszłości. Jako dziecko poznał, co to mieć matkę ćpunkę, zaznał przemocy, która objawiała się w różny bestialski sposób, ale dostał też coś cennego od życia - swojego przyjaciela Kinga. Kiedy King trafia do więzienia, Preppy postanawia zająć się córką przyjaciela, ale nie jest to takie proste i wtedy w jego życie wkracza Andrea. Dziewczyna to ćpunka, którą życie również naznaczyło. Jest tak samo złamaną dziewczyną, jak i Samuel. Oboje mają swoją własną historię, która nie jest nic a nic kolorowa, ale to właśnie najbardziej mi szkoda było Preppy’ego. Za każdym razem przywdziewa na siebie maskę, przez co trudno odgadnąć jego prawdziwe odczucia, ale Dre się to w pewnym stopniu udaje. W sumie to gdyby Samuel jej nie uratował, już dawno by nie żyła.

Powiem Wam szczerze, że jak dla mnie to ta książka jest naprawdę emocjonująca. Ukazuje tak ogromną paletę emocji, które sama odczuwałam na własnym ciele. Bardzo podobał mi się pomysł na pierwszą część, bo cofamy się kilka lat wstecz i mamy okazję zobaczyć od początku, jak Dre wkroczyła w życie Preppy’ego. Uwielbiałam jego bezpośredniość i, że to, co chciał powiedzieć, to mówił, uwielbiałam jego żarty i ogólnie poczucie humoru. Andrea, mimo że też była złamana, próbowała wziąć się w garść i wyjść z nałogu, jej siła woli mnie naprawdę zaskakiwała, choć był też moment, że w nią zwątpiłam. Bohaterzy są naprawdę świetnie wykreowani pod względem psychologicznym, są charyzmatyczni i tacy prawdziwi. Język, jakim pisze Frazier, jest spontaniczny, spójny i na swój sposób wulgarny, dzięki czemu w jakiś sposób się wyróżnia spośród innych autorów oraz nadaje jej opowieściom wyrazistości. Zastosowana jest tu także dwutorowa narracja, co zawsze jest dla mnie mega ogromnym plusem w książkach, bo dzięki takiemu zabiegowi poznajemy obydwóch bohaterów, a nie tylko jedną stronę. Znajdziecie tu również sporą dawkę pikanterii, która rozpala zmysły.
Co do końcówki, to zakończyła się cliffhangerem, który w tym momencie zmusza mnie, żeby od razu sięgnąć po drugą część, i na moje szczęście mam wszystkie trzy tomy w domu, tak więc nie muszę czekać kilka miesięcy, żeby przeczytać drugi tom :)

Reasumując “PREPPY. Życie i śmierć Samuela Clearwatera część 1” to pozycja, która Was pochłonie na kilka godzin i której nie będziecie chcieli odłożyć nawet na chwilę. Tę książkę się czyta naprawdę szybko i z wielką przyjemnością. Pozwólcie po raz kolejny, żeby autorka przewiozła Was kolejką górską, gdzie góruje determinacja, przemoc, druga szansa, przyjaźń oraz wyrzeknięcie się własnego szczęścia.
Zaznaczam również, że to nie jest kolejny cukierkowy romansik, gdzie bohaterzy żyją sielankowo, to nie jest słodko pierdząca opowieść z serduszkami i kwiatkami, za to jest to historia trudna, brutalna, gdzie przejawia się uczucie i wplątane w nie kłamstwa.
Ja osobiście polecam tę lekturę, bo nie zawiodła moich oczekiwań, a teraz lecę czytać kolejną część, bo mnie już do siebie woła.

Kasia

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

Wydawnictwo Kobiece

czwartek, 4 czerwca 2020



Penelope Bloom
“Jego przesyłka”


Pikantna komedia romantyczna!

“Wszyscy uważają, że nie lubię ludzi. Gówno prawda. Totalnie nie mają racji. Uwielbiam ludzi z mnóstwa powodów. Na przykład lubię patrzeć, jak tych, którzy na to zasługują, spotykają drobne przykrości. Lubię sprawiać, że inni czują się nieswojo. To, że pląsanie po łące z przyjaciółmi i koszykiem piknikowym nie jest moją wizją raju, nie oznacza, że jestem psychopatką.”

Jego paczuszka wylądowała w mojej skrzynce… Hej, spokojnie, mojej skrzynce POCZTOWEJ. I od chwili, kiedy zobaczyłam, co jest w środku, wiedziałam, że ta paczka powinna trafić do mojego gorącego sąsiada. Który najwyraźniej ma brudny sekret…

Niespecjalnie lubię koty, ale jestem trochę jak one – nie znoszę większości ludzi. Ale mój sąsiad nie jest jak większość ludzi. Chodzi w koszulach zapiętych pod szyję, pachnie jak reklama Calvina Kleina i wygląda na takiego, co regularnie używa nici dentystycznej… Słowem – sprawia wrażenie, że ma swoje życie uporządkowane od początku do końca. Pan Idealny, jeśli chcecie znać moje zdanie.

 I wtedy do tego obrazka wkracza jego długa, gruba paczka wciśnięta w moją skrzynkę pocztową. Ja wiem – to chore. Taka oczywista zagrywka. Przypadkowo otworzyłam tę paczkę i teraz jego brudny sekret gapi się mi prosto w twarz. I staje się jasne, że Pan Idealny wcale nie jest taki idealny… No kto by pomyślał? 

“Kiedy wróciłam do mieszkania, przez kolejne kilka minut znęcałam się nad pakunkiem, ponieważ byłam zbyt leniwa i uparta, żeby przejść pięć kroków do kuchni po nożyczki.
Spodziewałam się, że w środku znajdę swojego towarzysza na wieczór, długiego na osiemnaście centymetrów i o średnicy pięciu, ale zamiast tego zobaczyłam nudną brązową kopertę.”

Po “Jego bananie”, “Jej wisienkach” i “Jego babeczce” przyszła pora na kolejną część z cyklu Objects of Attraction - “Jego przesyłka”.
Tym razem poznajemy historię Lilith i Liama. On ukrywa się przed swoją przyrodnią siostrą. Ona to sekretarka Williama Chambersona współwłaściciela Galleon Enterprises. Tę dwójkę połączył pewien przypadek, a raczej pewna przesyłka. Jeśli chcecie się dowiedzieć jaka, to musicie koniecznie sięgnąć po tę pozycję. 
Penelope Bloom tym razem przychodzi do nas z równie zabawną historią, co poprzednie tomy. W tych książkach naprawdę można znaleźć dużą dawkę humoru, która miejscami rozbawia do łez. Zastanawiałam się, czy “Jego przesyłka” będzie również zabawna jak poprzedniczki i się nie zawiodłam, ponieważ kolejny raz autorka wywołała we mnie salwy śmiechu. Niektóre rzeczy były wręcz niedorzeczne, ale to chyba one najbardziej mnie rozbawiały. Dostałam dokładnie to, czego oczekiwałam od tej opowieści, czyli czegoś banalnego, ale fajnie napisanego i przy czym mogłam się zrelaksować. Na tych 254 stronach została zawarta fajna opowieść dwójki bardzo różnych ludzi. Lilith uchodzi za dziewczynę, która jest wiecznie niezadowolona, cieszy się z ludzkiego nieszczęścia i przybiera na twarz maskę obojętności, ale za tym kryje się dziewczyna, która ma cele do zrealizowania, jest zabawna i potrzebuje, choć trochę czułości. Natomiast Liam ma pewien kłopot ze swoją przyrodnią siostrą i przed nią ucieka. Wprowadza się obok Lilith, przez co zostają sąsiadami. On nigdy nie zwracał na nią uwagi, ale to wszystko się zmienia przez przesyłkę. Boszeee muszę dodać kolejnego książkowego męża do mojego haremu, bo Liama bym najchętniej schrupała :D


Uważam, że bohaterzy pasują do siebie idealnie, ponieważ Lilith to taki zadzior, a Liam to w jakiś sposób poukładany mężczyzna, ale widzi to coś w kobiecie, co go do niej przyciąga. Autorka fajnie przedstawiła te postacie i nie zrobiła z nich ciepłych kluch, czy jakichś prostaków bądź patałachów. Jak najbardziej byli naturalni, dlatego poczułam z nimi więź. Co do postaci drugoplanowych to przewijało się ich trochę. Oczywiście nie zabrakło Babci i Williama oraz jeszcze kilku innych z poprzednich części, ale również pojawiły się nowe osoby. Akcja i fabuła są naprawdę przewidywalne, ale jakoś mi to w tym przypadku zupełnie nie przeszkadzało. Penelope Bloom nadal pisze prosto i zabawnie, dzięki czemu tę pozycję czytało się szybciutko i z przyjemnością. Nadal zachowana jest dwutorowa narracja, co jest ogromnym plusem. Dialogi miejscami mnie rozbrajały i chichrałam się jak nastolatka. Sądzę, że ta lektura jest naprawdę idealna na poprawę humoru, bo gwarantuje Wam, że nie będziecie się mogli powstrzymać od śmiechu. Jednak są też zawarte inne wątki, więc nie będziecie się szczerzyć przez cały czas. Oczywiście nie zabraknie też pikanterii, która jest nieodzowna w przypadku tego cyklu.

Reasumując “Jego przesyłka” to komedia romantyczna posypana odrobinką pikanterii. To pozycja, którą się bardzo szybko czyta i, przy której spędzicie miło czas. Ja przy każdej pozycji z cyklu Objects of Attraction bawiłam się świetnie i na pewno jeszcze kiedyś do nich powrócę.
Niby nie trzeba czytać tych książek po kolei, ale ja jednak bym zalecała czytać od “Jego banan”, ponieważ w każdej pozycji pojawiają się bohaterzy z poprzednich tomów i bardziej po prostu będziecie wszystko rozumieć :)

Polecam!

Kasia

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros.


wtorek, 2 czerwca 2020


Jarr – „Kocham Cię na zabój”
[Patronat medialny]


W tym mieście rozkosz jest najwyższym prawem.

Wyobraź sobie miasto, w którym seks nigdy nie był tematem tabu, a niczym nieskrępowane pożądanie to jedna z głównych zasad, na jakich oparte są tu związki międzyludzkie. Miasto, w którym możesz dać upust wszystkim swoim fantazjom, bez względu na to, jak bardzo są perwersyjne...
Oto Miasto Singli. Właśnie tutaj pewnego dnia trafia były żołnierz, Jarr Porażkiewicz. Wkrótce jego codzienność zostanie wypełniona znajomościami z pięknymi kobietami, a niesamowity seks, jakiego doświadczy, stanie się jednym z najważniejszych doświadczeń w jego życiu. Jednak nawet tutaj przesycone pożądaniem dni nie mogą trwać wiecznie. Wkrótce okaże się, że za wszystkimi erotycznymi przygodami Jarra stoi ktoś, dla kogo istnieje pragnienie ważniejsze od seksu – pragnienie władzy...

Jarr zadebiutował w styczniu na polskim rynku wydawniczym powieścią „Kocham Cię na zabój” tak naprawdę nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać po thrillerze erotycznym, tym bardziej napisanym przez mężczyznę. Jarr zabiera nas w podróż do miasta singli, w którym seks jest czymś tak często spotykanym, jak codzienne chodzenie do pracy czy na zakupy. I tak naprawdę seks w tej książce odgrywa główną rolę w jakichkolwiek relacjach. Jest to opowieść, do której naprawdę jest mi ciężko cokolwiek napisać, dlatego ta recenzja nie będzie długa, dosłownie kilka zdań, może też przez to, że objętość tej powieści to niewiele ponad 200 stron, z czego ponad 80% to same stosunki. Jest to opowieść przede wszystkim dla czytelników dorosłych, uprzyjemnią, a mogę nawet rzec, rozgrzeją wasz wieczór, ponieważ opisy tu zawarte niejednokrotnie przyśpieszą Wasze bicie serca. Bardzo fajny jest styl pisania autora, którego słownictwo dodaje też swoistego uroku całej tej historii i nie ma zbędnie wydłużonych opisów, których, jak wiadomo, ja w książkach po prostu nie lubię. Dużym plusem tej historii jest zakończenie, które dodaje pazura całej tej otoczce. Zachęcam Was do sięgnięcia po tę historię i przekonania się, co tak naprawdę dzieje się w mieście singli. :)

Polecam!

Paula

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novaeres.




Paulina Nowaczyk - „Hiszpański Lucyfer”
[Patronat Medialny]


Jedna wiadomość.
Niewinny flirt.
Złamane serce…

Ona dała się ponieść emocjom.
On pragnął jej i nigdy się z tym nie krył.
Połączył ich intensywny romans.
Uległa urokowi Hiszpańskiego Lucyfera.
Kimo miał w sobie wszystko to, co powinien mieć mężczyzna idealny. Kochał moje poczucie humoru, mój charakter, moje wady i zalety. Był moim księciem na białym koniu. Zdominował mnie i moje myśli. Szalałam za nim. Smak jego ust i zapach skóry działały na mnie silniej niż afrodyzjak. Nigdy nie pożądałam nikogo tak bardzo jak jego.
Jednak życie bywa przewrotne, a pod maską dzielnego rycerza, czasami skrywają się dwie twarze.

Kimo cały czas dotykał mnie, moich dłoni, ukradkiem pleców, włosów. Czułam się przez ten jeden wieczór bardzo wyjątkowo, czułam się jak najważniejsza osoba na świecie.
To zdecydowanie miła odmiana po moim poprzednim związku. Spojrzałam na niego i go pocałowałam. Wzbiłam się na palcach i przycisnęłam swoje usta do jego, był zaskoczony, jednak również mnie pocałował. Pragnęliśmy siebie nawzajem, z każdym oddechem, z każdym dotykiem, z każdym pocałunkiem coraz bardziej.”

Kto będzie próbował zaszkodzić szczęściu Kima i Olgi?
Czy Olga zdecyduje się przenieść z Kimem do Hiszpanii?
Jakie będzie zakończenie tej historii?
Czy ma ona szansę na happy end?

Czułam się jak mała dziewczynka, pełna szczęścia i radości. Pragnęłam, żeby ten sen trwał całe życie. W objęciach Kima czułam się jak księżniczka. Księżniczka, którą kocha; tak kocha. Kiedy wypowiedział te dwa magiczne słowa, moje wszelkie wątpliwości co do jego osoby znikły. Wiedziałam, że to, co robi, to wszystko dla mojego dobra, że kocha mnie prawdziwie.”

Paulina Nowaczyk to autorka, która stawia dopiero swoje pierwsze kroki w literackim świecie, znana głównie, jako autorka bloga 1001 romansów oraz założycielka grupy Force. W maju zadebiutowała na polskim rynku wydawniczym książką „Hiszpański Lucyfer”. Tak naprawdę z Paulą byłam od samego początku tworzenia jej pierwszego „dziecka”, każdego dnia czekałam na nowe rozdziały, a wciągnęła mnie ona do tego stopnia, że z niecierpliwością czekałam na kolejne fragmenty, aż doszło do tego, że potrafiłam o 5 rano wstawać i zmuszać ją do pisania, przez co zostałam nazwana mianem terrorystki, mam nadzieję, że w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Czytałam tego wersję roboczą i bardzo byłam ciekawa, jak będzie wyglądało to w całości i jakie wywrze na mnie wrażenie. Nie jest tajemnicą, że od samego początku pokochałam historię Kima i Olgi i czekałam z ogromną niecierpliwością na wersję papierową i w końcu się doczekałam! Nareszcie mogłam przytulić tę książkę, której można powiedzieć, jestem matką chrzestną. :D

Jak na debiut uważam, że jest to dobrze napisana książką, nie ma zbyt dużej objętości i spokojnie przeczytacie ją w jeden wieczór, ale spędzicie przy niej naprawdę przyjemny wieczór, a fabuła wciągnie Was tak, że nawet na chwilę nie będziecie mogli jej odłożyć, dopóki nie zobaczycie napisu CDN. Akcja jest dynamiczna, przepełniona namiętnością i pożądaniem, ale jako idealne dopełnienie do tego otrzymujemy tajemnice, miłość i zazdrość, która, jak wiadomo, potrafi wszystko zniszczyć. Jedyna rzecz, do której mogę się przyczepić to literówki, których, niestety, troszkę się pojawiło.

Jeśli chodzi o bohaterów, to bez wątpienia pokochacie ich wszystkich, no może z jednym wyjątkiem. Kimo to z jednej strony zaborczy i chcący kontrolować wszystko mężczyzna, z drugiej strony kochający i czarujący, jego po prostu nie da się nie kochać. Olga momentami mnie irytowała swoim narwaniem i nie do końca przemyślanymi zachowaniami, no ale nie każdy z bohaterów może być idealny. Rewelacyjnie przedstawiona jest przyjaźń Olgi z Paulą, jest ona dosłownie na wagę złota, taka przyjaciółka to skarb, która oferuje pomoc zawsze kiedy tego potrzebujesz i oferuje wsparcie, w każdej chwili nie zważając na cokolwiek. Ja mam to szczeście, że w moim życiu jest taka osoba, która nawet w środku nocy oferuje pomocną dłoń. A na koniec zostawiłam sobie mojego skarba, czyli Paco.... nie jest tajemnicą, że wzdycham do niego miłością wierną i dozgonną!! :D Uroczy, szarmancki i szalony... ahhhh już nie mogę się doczekać drugiego tomu, aby poznać szczegółowo losy tej dwójki!! :D

Na tym zakończę moją recenzję, a Was gorąco zachęcam do tego, abyście sięgneli po „Hiszpańskiego Lucyfera”. Dajcie się porwać historii, w której uczucie pomiędzy bohaterami rozgrzeje Was do czerwoności, a pożądanie i namiętność wybuchną z siłą bomby atomowej! Przekonajcie się na własnej skórze, czy dla Olgi i Kima będzie dane szczęśliwe zakończenie, a może przeciwności losu poskutkują tym, że ich drogi rozejdą się w dwa różne kierunki? Gorąco Was zachęcam do przeczytania tej opowieści, a ja czekam z ogromną niecierpliwością na kolejny tom.

Gorąco polecam!

Paula

Za możliwość przeczytania książki i objęcia patronatem dziękuję autorce Paulinie Nowaczyk oraz Wydawnictwu WasPos.

poniedziałek, 1 czerwca 2020


Sierra Simone - „Amerykański król”


Prezydent o niezachwianej reputacji, bohater wojenny, wzór do naśladowania. Maxen Ashley Colchester – jeden z najważniejszych przywódców na świecie – nie podejrzewał, że zostanie zdradzony przez najlepszego przyjaciela i wieloletniego kochanka.
Wiceprezydent Embry Moore porzuca Asha i Greer. Chce zostać głową państwa. Skandal goni skandal, a świat staje u progu politycznego rozłamu.
Czy w tej sieci intryg i kłamstw Greer, Embry i Ash zdołają jeszcze odnaleźć siebie nawzajem?

Miałem uporczywe, naglące poczucie, że mam coś do zrobienia, pragnienie, by dokądś wyruszyć, kogoś odnaleźć. Zachwycające przeczucie istnienia lepszego, bogatszego świata znajdującego się niemalże jak sięgnąć, by rozgarnąć palcami powietrze, jak zasłonę skrywającą świat będący czymś więcej niż moja dotychczasowa banalna egzystencja, drzewa bujniej ulistnione, słońce gorętsze, wszystko intensywniejsze, wzmożone.
Teraz mogę spojrzeć z perspektywy czasu na ten pociąg, na to przeczucie, i nazwać je odkryciem własnego przeznaczenia – lub początkiem mojej dorosłej świadomości, zależnie od tego, czy jestem w danej chwili nastawiony mistycznie, czy pragmatycznie.”

Czy Embry wystartuje w wyborach prezydenckich, jako konkurent Asha?
Jakie tajemnice prezydenta ujrzą światło dzienne?
Jaki będzie finał tej historii?

Trzymać co? Mam ochotę spytać. Moje jebane serce rozpierdolone na ociekające krwią strzępy? Moją głupią nadzieję na przyszłość z obojgiem – moją królową i moim księciem – w moim królestwie zbudowane z Embrym u boku?
Czy ona nie widzi połamanych kości wystających przez moją skórę? Jaskrawych karmazynowych ran na całym moim ciele? Po cóż tacy ludzie jak ja pełzają między ziemią a niebem? Czy ona nie widzi, że się czołgam? Nie widzi, że płaczę? Gdybym wbił sobie palce w żyły i wyrwał z nich cokolwiek wartego ofiary, moją duszę czy krew, moją przeszłość czy przyszłość, to ja pierdolę, dokonałbym tego.”

Amerykański król” to trzeci i tym samym ostatni tom serii „New Camelot Trilogy”. Sierra Simone w swojej twórczości bez wątpienia potrafi zaskoczyć czytelnika. Zastanawiałam się, co jeszcze może przedstawić w tej części autorka i już teraz śmiało mogę stwierdzić, że ta historia jest równie popieprzona, równie perwersyjna i równie brutalna co poprzednie części. Całą trylogię czyta się w okamgnieniu i gwarantuję, że gdy tylko zaczniecie czytać te opowieści, kartki będą palić wam się w palcach. Jednak muszę was uprzedzić, nie są to opowieści dla grzecznych dziewczynek, są to historie mocno pogmatwane i bardzo mocno erotyczne. Nie otrzymacie tu akcji i miłości jak z komedii romantycznej, tylko mocny dark z trójkątem. Muszę przyznać, że sama miałam niejednokrotnie wypieki na buzi i przyśpieszone bicie serca.
Bohaterowie coraz bardziej zaskakują. Ich perwersja wchodzi na jeszcze wyższy poziom. Niby drogi Asha i Embryego się rozeszły, to jednak uczucie pomiędzy nimi jest tak silne, że momentami aż zapiera dech w piersi. Ash jest typem, który nad wszystkim i wszystkimi musi sprawiać kontrolę, a sposób jego władzy potrafi przyprawić o dreszcze. Podobały mi się jego psychologiczne zagrywki i to, że miał Embryego tak naprawdę owiniętego wokół małego paluszka. Greer od pierwszego tomu, aż do teraz przeszła ogromną przemianę, mam wrażenie, że stała się bardziej pewna siebie i pewna swojej kobiecości. Embryego było mi momentami szkoda, przez to, jak był traktowany i poniżany.

Nie chcę więcej pisać czegokolwiek na temat tej opowieści, ponieważ jest to trylogia, którą po prostu trzeba przeczytać. Tylko tak jak uprzedzałam wcześniej, nie jest to seria dla osób o słabych nerwach i liczących na to, że dostana słodko pierdzący romansik... o nie, przyszykujcie się na zakazane uczucie, intrygi, tajemnice i seks, mnóstwo seksu. Ja gorąco Was zachęcam do przeczytania tej książki i przekonania się, jaki będzie finał tej historii.

Gorąco polecam!

Paula

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiece.


  Ava Harrison - „Bezwzględny władca” Codzienność Viviany Marino, córki skorumpowanego polityka, bardzo przypomina życie mafijnej księżniczk...